Logowanie
Administratorem Państwa danych osobowych jest Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi z siedzibą w Łodzi (93-005) przy ul. Czerwonej 3. Administrator wyznaczył inspektora ochrony danych osobowych, z którym można skontaktować się pod adresem e-mail: iod@oil.lodz.pl
Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na naszej stronie internetowej w Polityce prywatności.
„Panaceum” rozmawia z prof. dr hab. Urszulą Kowalską-Koprek, uhonorowaną odznaczeniem Zasłużony Nauczyciel Lekarzy.
Joanna Barczykowska-Tchorzewska

„Pani Profesor mnie nie nauczyła ciągłego patrzenia na zegarek i odliczania do piętnastej. Nie nauczyła mnie, żeby czuć oddech prokuratora na plecach przy każdym porodzie i nie nauczyła mnie, żeby było «jakoś». Pani Profesor nauczyła mnie za to, żeby robić wszystko szybko, kiedy trzeba, i żeby umieć się spieszyć wtedy, kiedy będzie to konieczne” – tymi słowami, podczas uroczystości wręczenia odznaczeń Zasłużony Nauczyciel Lekarzy, rozpoczęła laudację prof. Urszuli Kowalskiej-Koprek jej uczennica, dr Kaja Winczyk-Rozpara, asystentka w Klinice Patologii Ciąży i Ginekologii. Zgromadzeni podczas zjazdu lekarzy oraz bliscy Pani Profesor nie kryli wzruszenia.
Jakie emocje towarzyszyły pani podczas odbierania odznaczenia Zasłużony Nauczyciel Lekarzy?
Odebrałam je jako wielki honor i zaszczyt, ponieważ absolutnie się tego nie spodziewałam. To bardzo ważny tytuł dla lekarza, na który niewątpliwie trzeba zasłużyć. Moja historia jako nauczyciela lekarzy zaczęła się pięćdziesiąt dwa lata temu, kiedy sama rozpoczynałam pracę zawodową. Uważam, że żeby być dobrym nauczycielem, najpierw trzeba mieć dobrego mistrza.
Na początku swojej drogi zawodowej trafiłam pod skrzydła prof. Teresy Pajszczyk-Kieszkiewicz i pracowałam w szpitalu przy ul. Curie-Skłodowskiej w Łodzi, gdzie funkcjonował pierwszy w Polsce oddział patologii ciąży. To ona od początku uczyła mnie zawodu – jak diagnozować, leczyć i jak patrzeć na pacjenta całościowo. W tamtych czasach nie było jeszcze USG, tomografii ani rezonansu, dlatego dokładne badanie pacjenta miało kluczowe znaczenie, zwłaszcza że na oddziale mieliśmy wiele pacjentek z ciężkimi wadami serca.
Później profesor Pajszczyk-Kieszkiewicz nauczyła mnie także pracy naukowej, prowadzenia wykładów, dydaktyki – tego, jak uczyć i przygotowywać zajęcia dla studentów. A przede wszystkim nauczyła mnie, jak być dobrym lekarzem. Zawsze powtarzała, że lekarz musi być empatyczny i życzliwy. Nienawidziła bylejakości. Podkreślała, że nie wolno bać się pacjenta – jeśli pojawia się problem, należy go rozwiązać, a jeśli trzeba – czuwać przy łóżku chorego dzień i noc. To właśnie prof. Teresie Pajszczyk-Kieszkiewicz chciałabym zadedykować to odznaczenie. Jestem przekonana, że gdyby takie wyróżnienie było przyznawane za jej życia, to ona stałaby dziś w tym miejscu.
Jedna z laudacji, która zapadła w pamięć pochodziła od pani specjalizanta Michała: „Prócz tego, że uczyła Pani Profesor jak być dobrym lekarzem i ginekologiem, pokazywała i pokazuje Pani swoim życiem jeszcze coś więcej. Coś co jest chyba nawet ważniejsze od bycia lekarzem. Osoba Pani Profesor ukazuje, jak być naprawdę dobrym człowiekiem. Dobrym nie tylko dla pacjentek, których zdrowie zawsze stawia Pani na pierwszym miejscu, ale dobrym dla każdego, kto pojawił się w Pani Profesor życiu.”
Jakie wartości stara się pani przekazywać swoim uczniom jako lekarz i nauczyciel?
Moja nauczycielka zawsze powtarzała, że najgorszy jest szef, który nie lubi swojej pracy. Miałam to szczęście, że moja praca zawsze była moją największą pasją – i tak jest do dziś.
Uważam, że ginekologia i położnictwo to dziedziny, które dają ogromną satysfakcję, ale wymagają też specyficznych cech osobowości – przede wszystkim empatii i wrażliwości. Kobiety trafiające na oddział patologii ciąży często mają za sobą wiele trudnych doświadczeń, dlatego tak ważne jest, aby mieć dla nich czas – porozmawiać, wyjaśnić, a czasem po prostu wysłuchać. Nie zgadzam się z przekonaniem, że od rozmowy z pacjentem jest wyłącznie psycholog. Przede wszystkim to lekarz powinien rozmawiać z pacjentem. Dziś walczymy z czasem, jest dużo biurokracji, a praca lekarza coraz mocniej zbliża się do pracy informatyka, dlatego tym bardziej istotny jest wywiad i rozmowa z pacjentem. Na to zawsze powinniśmy znaleźć czas.
Co najbardziej zmieniło się w kształceniu młodych lekarzy na przestrzeni lat?
Dziś jest znacznie trudniej niż kiedyś. Coraz częściej brakuje kompleksowego podejścia do pacjenta. Podczas szkolenia uczy się przede wszystkim rekomendacji, i kiedy w praktyce młodzi lekarze kierują się od razu rekomendacjami, to ja zawsze powtarzam, że brakuje drugiego „R” – rozumu (śmiech).
Na każdego pacjenta trzeba spojrzeć indywidualnie. Zebrać dokładny wywiad, zbadać, porozmawiać. Nie zaczynać od razu od USG, które jest ważne, ale nie jedyne. Dopiero wtedy mamy pełną wiedzę jako lekarze.
Jakie cechy powinien posiadać dobry ginekolog położnik?
Nie każdy nadaje się na położnika. To specjalizacja, w której trzeba szybko podejmować decyzje. Odpowiadamy nie za jedno życie, ale za dwa – a czasem nawet za trzy lub cztery. Uczę moich specjalizantów, żeby nie bali się pacjenta i potrafili poświęcić się tej pracy. Nie można odliczać czasu do końca dyżuru – trzeba robić wszystko tak, jak należy.
Zawsze podkreślam, jak ważne jest unikanie bylejakości – zarówno w badaniu, wywiadzie, jak i w dokumentacji medycznej. Jeśli poród przebiega bez komplikacji, dokumentacja może nigdy nie zostać ponownie przeczytana. Ale jeśli pojawią się problemy – tym bardziej powinna być dokładna i wyczerpująca.
Co jest kluczem do stworzenia dobrze funkcjonującego zespołu medycznego?
Dobra organizacja pracy to zasługa naszej sekretarki: Krystyny Kosmalskiej, która jeszcze w czasach przedkomputerowych przepisywała nasze wykłady i referaty oraz wspierała nas w codziennej pracy. Żeby stworzyć dobry zespół, ważna jest dobra atmosfera w pracy. Zawsze bardzo mi na tym zależało. Staraliśmy się wspólnie celebrować ważne momenty – chodziliśmy na śluby, chrzciny, a czasem również na pogrzeby. Jeśli tylko był czas, spotykaliśmy się także na wspólnych kolacjach.
Jak pani ocenia aktualną sytuację demograficzną i jej wpływ na pani specjalizację?
Niestety, sytuacja demograficzna jest dziś bardzo trudna i wiele wskazuje na to, że ten trend się utrzyma. Programy takie jak 500 czy 800 plus nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Młodzi ludzie często nie chcą podejmować zobowiązań, wybierając inne formy życia, czasem traktując zwierzęta jako substytut rodzicielstwa.
Coraz częściej obserwujemy również późne macierzyństwo, które wiąże się z trudnościami w naturalnym poczęciu. Podejmowane są próby in vitro, które niestety nie zawsze kończą się powodzeniem.
Żyjemy też w bardzo niepewnych czasach. Przez ponad pięćdziesiąt lat mojej pracy zawodowej nigdy nie miałam poczucia takiej niepewności jutra jak dziś. Mimo to nadal cieszę się, że mogę wykonywać ten zawód – pomagać pacjentkom i przekazywać swoją wiedzę kolejnym pokoleniom lekarzy. Zawsze zachęcam młodszych kolegów, aby angażowali się w nauczanie – studentów i rezydentów. Trzeba uczyć nie tylko leczenia, ale także empatii i właściwego podejścia do pacjenta, bo tylko w ten sposób można wychować dobrego lekarza. Uczmy się więc od siebie nawzajem.
Dziękuję za rozmowę.

Panaceum 4/2026