Logowanie

Zaloguj za pomocą
PWZ i hasła

Zaloguj przez
login.gov

Administratorem Państwa danych osobowych jest Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi z siedzibą w Łodzi (93-005) przy ul. Czerwonej 3. Administrator wyznaczył inspektora ochrony danych osobowych, z którym można skontaktować się pod adresem e-mail: iod@oil.lodz.pl

Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na naszej stronie internetowej w Polityce prywatności.

5 grudnia 2025

Między radiologią a snowboardem

Natalia Siuba-Jarosz, Szpital Wojewódzki w Bełchatowie

Od połowy sierpnia do początku września trenowałam w miejscu, które naprawdę zasługuje na miano końca świata. Ushuaïa, położona w argentyńskiej Patagonii, to najbardziej na południe wysunięte miasto świata – kilka godzin lotu od Antarktydy, gdzie zimą słońce wschodzi niechętnie, a wiatr potrafi w kilka minut zmienić spokojny dzień w śnieżną burzę.

Kiedy w Polsce trwa lato, tam środek zimy. Góry porośnięte są lasem nothofagusów, a w oddali widać kanał Beagle’a i zimne wody oceanu. Krajobraz jest surowy, pozbawiony ozdobników, ale w tym właśnie tkwi jego piękno. Każdy wdech pachnie śniegiem, lodem i czymś nieuchwytnym – poczuciem ogromu przestrzeni. To miejsce, które uczy pokory wobec natury i wobec samego siebie.

W dniach 16 sierpnia – 3 września uczestniczyłam tam w międzynarodowym zgrupowaniu parasnowboardowym, przygotowującym zawodników do sezonu paralimpijskiego. Na stoku trenowałam obok reprezentacji Stanów Zjednoczonych, Australii, Japonii, Wielkiej Brytanii, Francji i Chin. Każdy z nas miał inną historię, inne ograniczenia i inne marzenia – a jednak wszyscy spotykaliśmy się w tym samym miejscu, na linii startu, w równych warunkach.

Jednym z najbardziej inspirujących ludzi, jakich poznałam, był Shaun Pollard z Australii – snowboardzista, który stracił obie ręce w wyniku ataku rekina, a dziś z powrotem ściga się na poziomie międzynarodowym. Obserwowanie, jak ktoś po tak trudnych przeżyciach potrafi odzyskać sprawność, balans i sens, pokazuje, że rehabilitacja zaczyna się w głowie – ciało tylko podąża za decyzją, że jeszcze nie koniec.

W Ushuaïa widziałam też zawodników z protezami nóg, którzy samodzielnie trenują, przygotowują sprzęt, analizują wideo ze zjazdów. Ich obecność jest namacalnym dowodem, że sport jest jedną z najpiękniejszych form rehabilitacji – fizycznej, psychicznej i egzystencjalnej.

Na co dzień pracuję w Szpitalu Wojewódzkim w Bełchatowie, odbywając specjalizację z radiologii. W pracy patrzę na ludzkie ciała przez pryzmat obrazów – rezonansów, tomografii, ultrasonografii. W Patagonii zobaczyłam ciało inaczej – nie jako zbiór struktur anatomicznych, ale jako niezwykle inteligentny, plastyczny organizm zdolny do nieskończonej niemal adaptacji. Widziałam, jak ludzie po urazach odzyskują kontrolę, siłę, godność. To wspaniałe przypomnienie, że medycyna i sport mają wspólny cel – przywracać ludziom życie, nie tylko funkcję.

Od kilku lat łączę obie te sfery – medycynę i sport. Reprezentuję Polskę w zawodach parasnowboardowych na szczeblu krajowym i międzynarodowym. W moim dorobku są m.in. zdobycie Pucharu Europy w sezonie 2023/2024 oraz udział w Mistrzostwach Świata w hiszpańskiej La Molinie.

Nie jest łatwo godzić treningi z życiem zawodowym. Czasem po dwóch dyżurach marzę tylko o śnie, ale wiem, że to właśnie ta pasja utrzymuje mnie na powierzchni, kiedy codzienność przytłacza. Pomaga wstać, wyjść z domu, znaleźć sens. Wierzę, że każdy lekarz potrzebuje czegoś, co przypomina mu, że poza szpitalem też toczy się życie – barwne, nieprzewidywalne i prawdziwe.

Patagonia zostawiła we mnie nie tylko obrazy gór i śniegu, ale też poczucie, że człowiek może odbudować się w każdych warunkach – nawet na dwóch protezach, nawet po utracie rąk, nawet po ciężkim dyżurze.

Wystarczy znaleźć swoją linię zjazdu i mieć trochę odwagi nią podążyć.

Panaceum 11/2025

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.