Logowanie
Administratorem Państwa danych osobowych jest Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi z siedzibą w Łodzi (93-005) przy ul. Czerwonej 3. Administrator wyznaczył inspektora ochrony danych osobowych, z którym można skontaktować się pod adresem e-mail: iod@oil.lodz.pl
Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na naszej stronie internetowej w Polityce prywatności.
Krystyna Borysewicz-Charzyńska
Straszono nas wciąż – oczekującą, nadchodzącą, grożącą – powtórną falą mrozów. Ale jakoś natura nie dostosowuje się do ludzkich prognoz. Ciepło i już! Nawet nie pamiętamy już tego dookolnego, nieskończonego lodowiska.
Moja wiosna to przede wszystkim wyprawy na działeczkę. Dwa kilometry od Uniejowa, dziesięć od zapory Jeziorsko. A jadąc z Łodzi, po drodze mijam Poddębice, pełne reklam powstałych tam przed kilku laty basenów termalnych, a także pobliskiego prywatnego ZOO w Borysewie, słynnego z białych lwów. Moje zaś ulubione poddębickie miejsce – niesygnalizowane żadnymi reklamami – to świetnie odrestaurowany kościółek ewangelicki. Ale, wstyd powiedzieć, nie o miejsce modlitewne mi chodzi. W owym kościółku bowiem są (dostępne wszystkim za darmo od każdej niedzieli do każdej środy, nie wykluczając żadnych najbardziej świątecznych świąt) krany, po odkręceniu których mamy dostęp do ujęcia wody z głębokości... 2101 metrów! Według informacji przykościelnej ujęcie ma 27 tysięcy lat, woda jest czysta chemicznie i mikrobiologicznie. Ma charakter wodorowęglanowy i sodowo-wapniowy, odczyn pH = 7, ma niską twardość, obecne zaś związki krzemu powodują lepsze nawodnienie i oczyszczanie organizmu z substancji wydalanych. Reguluje przemianę materii. Ale ja napawam się przede wszystkim nieprawdopodobną czystością. Dwa kilometry w głąb!
Więc jadąc na działeczkę lub wracając z niej, z wielką estymą nieco zbaczam z trasy w kierunku kościółka. Zwykle jest tam ruch, gdyż nie ja jedna chcę wziąć do domu życiodajny płyn. Z histerycznym wstrętem do plastiku dźwigam pięciolitrową szklaną butlę, oszczędzając kręgosłup, pakuję ją do plecaczka. Wodę używam w postaci dziewiczej, tzn. piję ją nieprzegotowaną, aby
nie tracić nic z zawartości. Ku swojej wielkiej satysfakcji widzę, że coraz więcej ludzi wychodzi z kościółka z butlami ze szkła, coraz mniej tacha plastiki.
Czasem po podjechaniu pod kościółek zdarza się, że w środku odbywa się nabożeństwo i trzeba chwilę poczekać. Ot i kłopocik. Bywa, że w trakcie nabożeństwa pobiera się jakaś młoda para. Kiedyś, widząc „kondukt ślubny”, zapytałam kogoś spośród osób oczekujących, czy już po ślubie. Dowcipniś odpowiedział mi ze śmiechem: „Pani, oni już zdążyli wystąpić o rozwód!”. W środy i soboty z powodu okolicznego targu bardzo trudno jest podjechać samochodem. W lutym zaś zdarzyło się, że nie można było przejść przez uliczkę przykościelną z powodu przeogromnego, niepokonywalnego lodowiska. Wodą czasem częstuję przyjaciół. Dostają w prezencie szklaną butelkę o litrowej zawartości. Są bardzo wdzięczni.
Wiem, że wodociąg łódzki korzysta również w znacznej części z wody głębinowej, stąd okrzyczana czystość naszej kranówki. Wiem, że np. w Łagiewnikach i na Stokach można się również zaopatrzyć w takąż wodę (choć nie wiem, z jakiej głębokości ciągnioną?). Ale – no, tu mam po prostu po drodze. Zachęcam osoby przejeżdżające przez Poddębice do brania ze mnie przykładu. Trzeba w ryneczku skręcić w lewo i minąć figurki panienek, których spódniczki tworzą latem malownicze fontanny. I odbyć krótką podróż 27 tysięcy lat wstecz!
Panaceum 4/2026