Logowanie
Administratorem Państwa danych osobowych jest Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi z siedzibą w Łodzi (93-005) przy ul. Czerwonej 3. Administrator wyznaczył inspektora ochrony danych osobowych, z którym można skontaktować się pod adresem e-mail: iod@oil.lodz.pl
Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na naszej stronie internetowej w Polityce prywatności.
Justyna Kowalewska
Chociaż świat pędzi do przodu, medycyna się zmienia i spojrzenie na nią również, nadal pokutuje mit, że chirurgia to „męska specjalizacja”. Temu stereotypowi przeczy chirurg Diana Olczyk, przewodnicząca Koła Młodych Lekarzy i Lekarzy dentystów ORL, od niedawna również przewodnicząca-elektka Koła Młodych Chirurgów Towarzystwa Chirurgów Polskich.
Gratuluję nominacji do Towarzystwa Chirurgów Polskich.
Dziękuję, chociaż nie lubię się chwalić.
To ja Cię pochwalę. Automatycznie zostałaś też członkiem Zarządu TChP. A to już coś.
Do końca nie wiem jeszcze, jak to wszystko będzie wyglądać, ale wcześniej byłam przewodniczącą koła młodych TChP w Łódzkiem i na podstawie tych doświadczeń będę teraz działać na skalę ogólnopolską.
Czemu to ważne, żeby młodzi chirurdzy mieli swojego przedstawiciela?
Ważne, żeby głos młodych chirurgów był słyszany. Żebyśmy mogli w tym towarzystwie naukowym przedstawiać swój punkt widzenia na chirurgię. Mam na myśli spojrzenie przez pryzmat czasów, w których żyjemy. My wiemy, jak ta rzeczywistość wygląda, kształcimy się w nowych metodach i chcemy brać czynny udział w zmianach, które dotyczą zawodu.
Medycyna, w tym chirurgia bardzo się zmieniła w ciągu ostatnich trzydziestu lat, a więc od czasów, gdy obecni profesorowie robili specjalizacje.
Zdecydowanie. Głos autorytetów jest bardzo ważny, ale to młode pokolenie zmienia medycynę.
Na czym chcesz się skoncentrować działając w strukturach TChP?
Bardzo zależy mi na integracji środowiska, szczególnie młodych chirurgów. Bez tego nie będziemy wiedzieli, jak wygląda codzienna praca naszych kolegów i z jakimi problemami się borykają. A musimy to wiedzieć, aby móc te problemy rozwiązywać. Przez integrację rozumiem więc forum do dyskusji i możliwość zdiagnozowania problemów, które są w środowisku.
Czy jednym z tych problemów jest postrzeganie chirurgii jako męskiej domeny?
Nie chcę mówić o negatywach, najważniejsze, że to postrzeganie się zmienia.
Sama nazywasz siebie chirurgiem. Nie lubisz feminatywów?
Ależ bardzo lubię, po prostu nie podoba mi się brzmienie słowa „chirurżka”, ale też nie uważam, żeby to, jakiego słowa używam, miało duże znaczenie dla świata chirurgii.
Z tego, co słyszałam, głównym problemem „męskiej” chirurgii jest sikanie do umywalek… Zrobili je wreszcie niżej, żeby kobiety też mogły operować?
To chyba najstarszy żart krążący w środowisku. I nie, umywalki są na swoich miejscach, za to w niektórych szpitalach mamy już osobne przebieralnie. Nie we wszystkich.
Bez względu na płeć, chirurgia jest chyba nadal prestiżową specjalizacją?
Kiedyś faktycznie tak było, trzydzieści lat temu każdy chciał być chirurgiem i nie każdemu się udawało. Ale już w czasach, gdy ja wybierałam specjalizację, to koledzy się ze mnie śmiali, że chcę tak ciężko pracować za minimalną krajową.
Czemu więc się na nią zdecydowałaś?
Wiele rzeczy pasowało mi w tej specjalizacji. Forma pracy, osoby, które spotkałam na swojej drodze, a przede wszystkim sprawczość.
Co masz na myśli?
Tu bardzo dużo zależy ode mnie. Operuję pacjenta i efekt jest natychmiast widoczny. Nie chcę, żeby to zabrzmiało zbyt górnolotnie, ale my na stole operacyjnym często ratujemy życie. I taka jest specyfika tej pracy, jest ciężko, ale daje ogromną satysfakcję. To, że od razu widać efekty, nakręca do dalszych działań. To niesamowite, ale ja codziennie wychodzę z pracy zadowolona. To tak, jakbym, pracując w korporacji, codziennie z sukcesem kończyła projekt.
Zawsze wiedziałaś, że to będzie chirurgia?
Nie, to przyszło w trakcje studiów, kiedy zaczęłam chodzić na dyżury.
Odradzano ci wybór tej specjalizacji?
No pewnie. Ściślej mówiąc, odradzali mi to wszyscy oprócz kobiet, które same były chirurgami.
Czyli miałaś wsparcie innych kobiet?
Nie miałam jednego mentora, jak to często bywa w medycynie, ale spotkałam wiele osób, które miały wpływ na mnie i na moje wybory, w tym kobiet, oczywiście. To kobiety mówiły mi, jak ta praca wygląda w rzeczywistości. Bez straszenia. Po prostu.
Chirurgia jest trudna i trzeba do niej wytrzymałości i siły fizycznej.
To kolejny stereotyp. Chirurgia się zmienia. To nieprawda, że trzeba pracować po kilkanaście godzin dziennie. To nieprawda, że nie wolno się odzywać do starszych kolegów. To nieprawda, że trzeba być silnym fizycznie. Jesteśmy w XXI wieku, pojawiła się robotyka, laparoskopia, nie potrzebujemy już siły fizycznej, żeby operować.
Czy w zawodowych wyborach miałaś wsparcie rodziny? Jesteś z rodziny lekarskiej?
Moi rodzice są inżynierami, ja jestem pierwszym lekarzem w rodzinie.
I co oni na twój wybór, nie mieli pretensji, że nie wybrałaś politechniki?
Myślę, że się cieszą, że mam potrzebny i szanowany zawód.
Wracając do stereotypów. Dużo spotykasz się z młodymi lekarzami i studentami medycyny. Podczas tych spotkań także przełamujesz stereotypy. Podjęłaś taką misję?
Po prostu lubię pracę z młodymi ludźmi. Misja to za duże słowo, ale chciałabym, żeby młodszym kolegom pracowało się łatwiej i lepiej niż mojemu pokoleniu. Na tym polega postęp i zawsze znajdzie się coś, co można poprawić.
Podaj przykład.
Borykamy się z ogromnymi problemami kadrowymi i chciałabym, żeby chirurgię wybierało więcej młodych osób. To się powoli poprawia, ale potrzeba jeszcze dużo pracy.
Życzę więc realizacji tych planów.
Panaceum 12/2025-1/2026