Logowanie

Zaloguj za pomocą
PWZ i hasła

Zaloguj przez
login.gov

Administratorem Państwa danych osobowych jest Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi z siedzibą w Łodzi (93-005) przy ul. Czerwonej 3. Administrator wyznaczył inspektora ochrony danych osobowych, z którym można skontaktować się pod adresem e-mail: iod@oil.lodz.pl

Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na naszej stronie internetowej w Polityce prywatności.

27 listopada 2025

Niewykonanie lekarskiego obowiązku konsultacyjnego

Jerzy Ciesielski, adwokat

Obowiązek konsultacji medycznej stanowi jeden z filarów należytej staranności lekarskiej. Jego zaniechanie może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych – cywilnych, karnych i zawodowych.

 

Obowiązek konsultacji medycznej jest elementem należytej staranności, a jego zaniechanie może zostać uznane za błąd w sztuce lekarskiej. Niespełnienie lekarskiego obowiązku konsultacyjnego może prowadzić do poważnych konsekwencji prawnych dla lekarza w zakresie odpowiedzialności cywilnej, karnej oraz zawodowej.

Lekarz jest zobowiązany do konsultacji, gdy:

– przypadek przekracza jego kompetencje lub specjalizację,

– pojawiają się wątpliwości dotyczące postawienia prawidłowej diagnozy lub wyboru optymalnej metody leczenia,

– jest to konieczne dla dobra pacjenta, np. w przypadku podejrzenia poważnej choroby wymagającej interwencji specjalisty,

– pacjent tego zażąda – w szczególności, gdy zgłasza zastrzeżenia do proponowanej diagnozy lub leczenia.

Zasygnalizowane zagadnienie dobrze ilustruje sprawa zawisła w Okręgowym Sądzie Lekarskim w Ł. przeciwko lekarzowi A.B., pełniącemu dyżur medyczny w Szpitalu Wojewódzkim w S. Jack Cross – Polak zamieszkały w Kanadzie (imię i nazwisko zangielszczone na emigracji) – kierując motocyklem, upadł wraz ze swoją maszyną podczas pokonywania zakrętu. Po tym epizodzie został przetransportowany prywatnym samochodem na Oddział Ratunkowy w S.

W badaniu fizykalnym dyżurny A.B. stwierdził zasinienia i mocne obrzęki obu nóg. Z wywiadu lekarskiego wynikały silne bóle, nudności i zawroty głowy. Informację, że chory nie może stanąć na nogi z powodu silnego bólu, lekarz skwitował stwierdzeniem, że Jack Cross przesadza i powinien schudnąć. A.B. zlecił badanie RTG stóp powoda, które w jego ocenie nie wykazało zmian urazowych. Poszkodowany, po otrzymaniu zaleceń leżenia i stosowania zimnych okładów, został wypisany z rozpoznaniem zasadniczym: stłuczenie stawu skokowego oraz zapisem, że nie stwierdzono zmian pourazowych kostnych.

Po nieprzespanej nocy z powodu dolegliwości bólowych i wymiotów pacjent zgłosił się do poradni urazowo-ortopedycznej, gdzie na podstawie tego samego badania RTG ortopeda stwierdził urazy w postaci zwichnięcia stawu skokowego lewego i skręcenia stawu skokowego prawego. Kolejnego dnia Jack Cross został poddany zabiegowi operacyjnemu – otwarte nastawienie zwichnięcia kości łódkowej lewej i zespolenie śrubą stabilizującą.

Jack Cross, wychowany w anglosaskiej kulturze prawnej, oczywiście nie mógł pozostawić takiej sprawy bez reakcji. Z pomocą wynajętego adwokata skierował skargę do Okręgowej Izby Lekarskiej w Ł., argumentując, że lekarz dyżurujący na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym dopuścił się błędu diagnostycznego, nie rozpoznając doznanych przez niego urazów. Skutkiem tego były cierpienia fizyczne i moralne spowodowane wdrożeniem właściwego leczenia z dwudobowym opóźnieniem.

„W systemie »no fault« najpierw naprawia się szkodę pacjenta, a dopiero potem szuka przyczyny”.

Zdaniem pacjenta i jego prawnika lekarz A.B. (specjalista medycyny ratunkowej), zgodnie z procedurami, po wykonaniu badań fizykalnych i RTG, powinien zasięgnąć konsultacji lekarza radiologa i/lub ortopedy. Zaniechanie tego obowiązku stanowiło naruszenie prawa pacjenta do świadczeń odpowiadających wymaganiom wiedzy medycznej, udzielanych z należytą starannością.

 

Stanowisko skarżącego w całej rozciągłości potwierdził w toku postępowania w sprawie odpowiedzialności zawodowej biegły lekarz specjalista z zakresu ortopedii. Okręgowy Sąd Lekarski, opierając się na tej opinii, uznał, że zaniechanie przez lekarza dyżurnego przeprowadzenia konsultacji z ortopedą, mimo wskazań, było błędem w sztuce medycznej. To zaniechanie naruszyło prawo pacjenta do uzyskania świadczenia medycznego na odpowiednim poziomie.

Przytoczony wyrok potwierdził, że obowiązek konsultacji to kluczowy element należytej staranności każdego lekarza, a jego niedopełnienie prowadzi do odpowiedzialności zawodowej na podstawie art. 10 Kodeksu Etyki Lekarskiej („Lekarz nie powinien wykraczać poza swoje umiejętności zawodowe przy wykonywaniu czynności diagnostycznych, zapobiegawczych, leczniczych i orzeczniczych. Jeżeli zakres tych czynności przewyższa umiejętności lekarza, wówczas winien zwrócić się do bardziej kompetentnego kolegi”). Imperatyw ten znalazł już wyraz w starożytnej przysiędze Hipokratesa (w zapisie szczegółowym): „Nie będę operował chorych na kamicę, pozostawiając to ludziom zawodowo stosującym ten zabieg”.

W toku postępowania obwiniony lekarz nieskutecznie bronił się, powołując się na przepisy rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego, z których wynika, że świadczenia medyczne udzielone pacjentowi na oddziale ratunkowym polegają na wstępnej diagnostyce i podjęciu leczenia w zakresie niezbędnym dla stabilizacji funkcji życiowych. W sprawie, w której stanął przed sądem, postawiono wstępną diagnozę zgodnie z obowiązującymi przepisami. Zdaniem lekarza A.B. odstęp czasu pomiędzy postawieniem diagnozy wstępnej i ostatecznej, skutkujący rozszerzeniem zakresu świadczeń medycznych, nie wpłynął na powstanie jakichkolwiek powikłań ani pogorszenie stanu zdrowia pacjenta – a tym samym nie doszło do naruszenia jego praw.

Jack Cross, ze swoją świadomością prawną, mieszkając w Polsce, z pewnością nie wahałby się przed dochodzeniem zadośćuczynienia na drodze sądowej. Uświadomił mnie też – jako człowiek bywały w świecie – że w prawodawstwach zachodnich funkcjonuje system „no fault”, w którym w pierwszej kolejności nie szuka się sprawcy, ale weryfikuje, czy pacjentowi wyrządzono szkodę. Jeżeli tak było, od razu wypłacane jest odszkodowanie. Dopiero później bada się, jak mogło dojść do zdarzenia, a następnie szuka się rozwiązania, które zminimalizowałoby ryzyko jego powtórzenia w przyszłości. Ale to już temat wymagający odrębnego opracowania.

Panaceum 11/2025

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.