Logowanie
Administratorem Państwa danych osobowych jest Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi z siedzibą w Łodzi (93-005) przy ul. Czerwonej 3. Administrator wyznaczył inspektora ochrony danych osobowych, z którym można skontaktować się pod adresem e-mail: iod@oil.lodz.pl
Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na naszej stronie internetowej w Polityce prywatności.
Rozmawiała Justyna Kowalewska

Podczas XLIV Okręgowego Zjazdu Lekarzy wybrano nowego prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej. Został nim dr Łukasz Jasek, neurolog z kilkunastoletnim doświadczeniem w łódzkim samorządzie. Co zmieni nowy prezes, a co musi zostać niezmienione?
Gratuluję wyniku wyborczego. Delegaci na Zjazd byli w głosowaniu jednomyślni. Jakie emocje towarzyszyły panu, gdy poznał pan wyniki wyborów?
Ogromna radość, ale też poczucie ogromnego zadania, przed którym stoję. Tak duże poparcie daje silny mandat do dalszego działania
To również spora presja.
Czuję zaufanie, którym obdarzyli mnie koledzy, ale też dużą odpowiedzialność i zdaję sobie sprawę z oczekiwań. Zrobię wszystko, żeby ich nie zawieść.
Od wielu lat działa pan w samorządzie lekarskim, czy czuje pan, że stanowisko prezesa ORL, to naturalna kontynuacja dotychczasowych działań?
Tak, zdecydowanie. Działam w samorządzie od 2009 roku. Najpierw w Kole Młodych Lekarzy, potem jako zastępca sekretarza ORL i wiceprezes. To naturalna droga. Tak to sobie zawsze wyobrażałem. Bez rewolucji, bez gwałtownych ruchów, z dużym szacunkiem do wszystkich moich poprzedników i ich dokonań. Wspominałem podczas Zjazdu, że samorządowych ojców mam wielu, na czele z Prezesem Pawłem Czekalskim. Myślę, że przez te wszystkie lata w samorządzie, zarówno w Łodzi, jak i w Naczelnej Radzie Lekarskiej, nabrałem doświadczenia, które teraz będzie procentować. Myślę, że taka droga do stanowiska prezesa jest dobra zarówno dla mnie, jak i dla samorządu.
Wyraża się pan z wielkim szacunkiem na temat swoich poprzedników. Czy to znaczy, że dotychczasowy kierunek działań łódzkiego samorządu zostanie zachowany?
Część działań oczywiście się zmieni, bo mam sporo nowych pomysłów, ale też nie widzę powodu do rewolucji. Myślę raczej o ewolucji, o tym, żebyśmy jako Izba się rozwijali, ale kierunki, w jakich dotychczas działaliśmy, są właściwe, ich nie trzeba zmieniać. Natomiast na pewno pojawią się kolejne, w które będziemy jako OIL zmierzali.
Może pan liczyć na wsparcie?
Z zespołem, który wspierał mnie przed wyborami i jeszcze wcześniej, możemy osiągnąć bardzo dużo.
Wspomniał pan o nowych pomysłach.
Jedną z najważniejszych zadań jest wspomaganie lekarzy w trudnych momentach. Coraz więcej jest sytuacji, w których lekarze potrzebują pomocy i mówię tu przede wszystkim o wsparciu psychologicznym, rzadziej finansowym. Chciałbym, żebyśmy wrócili do korzeni, czyli do stworzenia wspólnoty, która jest jednocześnie grupą wzajemnego wsparcia.
Będę też chciał rozwinąć gałąź szkoleń, wejść we współpracę z towarzystwami naukowymi i Uniwersytetem Medycznym. Chodzi o to, żeby lekarze mieli możliwość podjęcia certyfikowanych przez nas szkoleń. Uważam, że certyfikowanie umiejętności to przyszłość medycyny i chciałbym, żeby zajmował się tym samorząd, który będzie miał realny wpływ na jakość kształcenia podyplomowego.
Niezwykle ważna jest dla mnie także integracja środowiska. Jestem otwarty na oddolne propozycje lekarzy. Do tej pory sporo z nich udało się zrealizować, na przykład klub brydżowy czy Koło Matek Lekarek. Mam nadzieję na więcej tego typu inicjatyw. Chcę, żeby lekarze wiedzieli, że mogą przyjść do Izby, porozmawiać i zrealizować tu swoje pomysły.
To są najważniejsze punkty, ale nie mam wątpliwości, że działań będzie znacznie więcej, nasi decydenci lubią nas zaskakiwać swoimi pomysłami, na które trzeba będzie na bieżąco reagować.
„Coraz więcej jest sytuacji, w których lekarze potrzebują pomocy i mówię tu przede wszystkim o wsparciu psychologicznym, rzadziej finansowym. Chciałbym, żebyśmy wrócili do korzeni, czyli do stworzenia wspólnoty, która jest jednocześnie grupą wzajemnego wsparcia”.
Liczy się więc silny i dobrze słyszalny samorząd?
Tak, bardzo mi zależy, żebyśmy tutaj w regionie byli silnym głosem doradczym, lobbystą na rzecz środowiska lekarskiego. Żebyśmy mieli wpływ na lokalnie stanowione prawo i na działania władz regionu, które dotyczą ochrony zdrowia. Ważne jest również, żeby świetni ludzie, których tu mamy, działali na szczeblu krajowym i wpływali na rządzących, na legislację.
Trzeba przyznać, że współpraca z Naczelną Radą Lekarską dobrze się układa.
To prawda. Wiele naszych, wypracowanych w Łodzi rozwiązań zostało zaadaptowanych przez NRL. Bierzemy też czynny udział w działaniach Naczelnej, które mają wywierać wpływ na rządzących. Przykładem takich działań jest powstrzymanie prób zmniejszenia lekarskich wynagrodzeń. Mamy także wpływ na legislację, NRL wydaje opinie i stanowiska, w których zdecydowanie staje po stronie lekarzy.
Jednym słowem, jakim prezesem będzie Łukasz Jasek?
Otwartym. Na wszystkich. Nie postrzegam funkcji prezesa jako osoby zarządzającej i odgórnie narzucającej swoje zdanie i pomysły. Postrzegam się raczej jako łącznik między tym, co w Izbie jest stricte urzędowe, a tym co lekarskie. Chcę też być wektorem prowadzącym do realizacji inicjatyw oddolnych i środowiskowych.
Czego panu życzyć w tej kadencji?
Skuteczności w działaniach i trafności podejmowanych decyzji. Ważne jest też otoczenie właściwymi ludźmi, współpracującymi ze mną. Jeśli te czynniki zaistnieją, Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi będzie zyskiwała na sprawczości i wzmacniała środowisko lekarskie.
Panaceum 4/2026