Logowanie

Zaloguj za pomocą
PWZ i hasła

Zaloguj przez
login.gov

Administratorem Państwa danych osobowych jest Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi z siedzibą w Łodzi (93-005) przy ul. Czerwonej 3. Administrator wyznaczył inspektora ochrony danych osobowych, z którym można skontaktować się pod adresem e-mail: iod@oil.lodz.pl

Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na naszej stronie internetowej w Polityce prywatności.

7 sierpnia 2026

„W piżamach zęby wysikane”

Katarzyna Czaplicka 

Tak dokładnie brzmiała wiadomość, którą wysłałam jakiś czas temu mojemu MML*. Wczoraj, szukając czegoś w naszych konwersacjach, natknęłam się na nią i zachwyciłam się jej konstrukcją. Jak często bowiem widujecie zęby w piżamach?  

A już wysikane zęby w piżamach to w ogóle osobny temat... Gdy przeszukiwałam te archiwalne wiadomości, grała akurat wyciszająca muzyka – jedna z tych, w których słychać shakuhachi, czyli klasyczny japoński flet. W tych okolicznościach skojarzenie z haiku pojawiło się samo. Oczywiście pełnoprawne haiku powinno mieć siedemnaście sylab, zatem uzupełniając myśl:  

W piżamach, zęby – 

wysikane czekają 

dzieci na sen.  

Czujecie ten relaks? Słusznie – w końcu wakacje już za progiem. Przez dzieci wyczekiwany czas wolności. Czas, gdy nie trzeba wstawać rano, nie trzeba pamiętać o pakowaniu śniadaniówki ani myśleć o kolejnych obowiązkach szkolnych. Dla rodziców... to emocjonujący czas. Przy starszych dzieciach analizujemy obozy, kolonie i to, żeby czas ekranowy nie zdominował tych dwóch miesięcy. Przy najmłodszych gramy w łódzką ruletkę, czyli robimy zakłady, czy uda się dostać do wakacyjnego przedszkola miejskiego. Dla osób niebędących już w temacie – od tego roku dyżury przedszkolne trwają trzy tygodnie, a zapisy na nie mają zasady tak skomplikowane, że refundacja flozyn to przy tym pikuś. Tymczasem tygodni wakacyjnych jest dziewięć. W grupie średniaków sprawę ułatwiają półkolonie. Moja córka jednym tchem wylicza wszystkie, na które się wybiera w tym roku – dużo tam kultury i sztuki oraz hasania po dworze. Łącznie wyszło jej sześć tygodni w czterech różnych miejscach. Na szczęście jej proces adaptacji trwa około pięciu minut, bo tyle zwykle potrzeba na znalezienie szatni, sali i toalety. Co z dziećmi, którym zajmuje to więcej czasu? Co z młodszymi, którzy na półkolonie są za mali? Nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na te pytania. Jest za to dużo logistyki i wspomnianych już emocji. 

foto: Każda matka lekarka powinna móc przenieść się czasem do ogrodu zen. Nawet, gdy nie tworzy haiku  

A czy można jeszcze zwiększyć poziom odczuć związanych z organizacją dzieciom czasu wolnego? Można. Polecam zawiezienie kart na półkolonie X do miejsca Y. Należy to robić w ostatnim dniu składania dokumentów. Jeśli to jeszcze mało, to proponuję pojechanie w miejsce Y ze zmęczonymi dziećmi, koniecznie na rowerach, bo Google Maps pokazuje, że tak będzie szybciej. Zupełnie jakby w kontekście dzieci i przemieszczania się słowo szybciej nie występowało tylko wtedy, gdy to one chcą się gdzieś znaleźć i zawsze jest to przeciwny, od pożądanego, kierunek. Jeśli wasze dzieci nie kłócą się co trzy minuty: o kolejność – kto za kim jedzie, o wybór trasy – bo tamta ścieżka ma ładniejsze kamienie, o tempo jazdy – każde jest nieprawidłowe, to mogę wypożyczyć dwa aniołeczki, które oferują wszystkie powyższe opcje, tak by każda podróż była emocjonującą przygodą.  

Chciałam zakończyć jakimś równie pięknym haiku, jak na początku, ale myślenie o odpoczywaniu mnie zmęczyło. Przy odrobinie szczęścia jakoś przetrwamy kolejne wakacje.   

*Mąż Matki Lekarki  

Panaceum 7-8/2026

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.