Logowanie

Zaloguj za pomocą
PWZ i hasła

Zaloguj przez
login.gov

Administratorem Państwa danych osobowych jest Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi z siedzibą w Łodzi (93-005) przy ul. Czerwonej 3. Administrator wyznaczył inspektora ochrony danych osobowych, z którym można skontaktować się pod adresem e-mail: iod@oil.lodz.pl

Więcej informacji na temat przetwarzania danych osobowych znajdą Państwo na naszej stronie internetowej w Polityce prywatności.

21 kwietnia 2026

Wiatr zmiany

Wojciech Pabjańczyk 

Okręgowy Zjazd Lekarzy X kadencji Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi już za nami. Delegaci wybrali nowego Prezesa, Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej i jego zastępców, skład Okręgowego Sądu Lekarskiego oraz członków Okręgowej Rady Lekarskiej. W swoim wystąpieniu Łukasz Jasek, nowo wybrany Prezes ORL w Łodzi jako pierwszy punkt programu na najbliższą kadencję wskazał potrzebę wsparcia psychologicznego dla lekarzy oraz wdrożenia szkoleń z zakresu kompetencji komunikacyjnych i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Zatrzymało mnie to. Odebrałem to jako znak czasu. Gdy wkraczałem do zawodu, nie mówiło się głośno o takich potrzebach. 

Pamiętam początki swojej pracy. Komunikacja z pacjentem nie była czymś, o czym mówiło się jako o kompetencji wymagającej szkolenia na równi z umiejętnościami „twardymi”, chociaż – jak życie pokazuje – nie da się od niej uciec, nawet wybierając najbardziej niszową specjalizację. 

Do dziś wraca do mnie jedna z pierwszych sytuacji, w których musiałem przekazać trudną informację pacjentowi. W toku diagnostyki rozpoznałem u niego chorobę nowotworową. Pamiętam to poczucie, że nie wiem, jak powiedzieć mu to zgodnie z zasadami profesjonalizmu, a jednocześnie chroniąc siebie. Poprosiłem o wsparcie doświadczonego przełożonego, mając nadzieję, że pokaże mi, jak się to robi. Ta rozmowa zapisała się w mojej pamięci – nie tak ją sobie wyobrażałem. Widziałem u starszego kolegi dyskomfort, niewygodę, napięcie. Padły słowa, które miały uspokajać, a które dziś sam staram się omijać – „będzie dobrze”. Ten frazes chroni raczej lekarza niż pacjenta. Kto chce być posłańcem niosącym taką hiobową wieść? 

Zostało we mnie poczucie, że potrzebuję czegoś więcej niż intuicji. Że komunikacja medyczna musi być umiejętnością, którą się szkoli – tak samo jak nakłucia stawów czy badanie psychiatryczne. Trafiłem na Areopag Etyczny, odbywający się do dziś tygodniowy kurs komunikacji i przekazywania trudnych informacji, organizowany przez Hospicjum św. Ojca Pio w Pucku. Wydarzenie, którego pomysłodawcą był zapewne znany większości czytelników śp. ks. Jan Kaczkowski. To była pierwsza edycja po jego śmierci, ale jego obecność była tam bardzo wyraźna: w sposobie myślenia, w języku, w odwadze stawiania trudnych pytań. Dyskusje po wykładach potrafiły trwać do wschodu słońca. Nie istniało tabu. Tematy zbywane na oddziale tutaj były mile widziane: do wniesienia i przepracowania. Pamiętam poruszającą prelekcję dr. Mariusza Wirgi, psychiatry od lat pracującego w Stanach Zjednoczonych, który mówił o nieprzywiązywaniu się do wyniku jako metodzie profilaktyki wypalenia zawodowego lekarzy. Do dziś te słowa we mnie rezonują i jestem wdzięczny, że na tak wczesnym etapie pracy mogłem je usłyszeć. 

Zobaczyłem wtedy inny świat medycyny. Spotkałem ludzi (z częścią z nich do dziś utrzymuję serdeczny kontakt), którzy czuli podobnie jak ja. Że komunikacja to nie tylko zestaw technik. Że aby była efektywna, szczera i chroniąca, potrzebna jest najpierw postawa. Oczywiście, sam dobór słów też ma znaczenie. Ale bez postawy, bez wewnętrznego poukładania i gotowości do bycia w trudnej emocji – nawet najlepsze formuły brzmią pusto. Myślę dziś o tym wydarzeniu jako o pewnym rodzaju formacji. Takiej, która wpływa nie tylko na jakość rozmowy z pacjentem, ale też na nas samych: na to, jak przeżywamy swoją pracę. Obawiam się, że okres sześciu lat studiów nie zrealizował tej potrzeby. 

Minęło prawie dziesięć lat. I słyszę, że wsparcie psychologiczne, komunikacja i przeciwdziałanie wypaleniu stają się jednym z priorytetów na poziomie całej Izby. To naprawdę dużo mówi o zmianie. 

Często, rozpoczynając spotkania grupy Balinta, mówię uczestnikom, że są „wiatrem zmiany”, bo mieli odwagę przyjść i podzielić się tym, co jednocześnie ludzkie i niewygodne, a potem nieść to dalej. Dziś mam poczucie, że ten wiatr nieco przybrał w skali Beauforta. Jestem ciekaw, dokąd nas poniesie. Mam w sobie wiele nadziei. 

Autor jest pełnomocnikiem ds. zdrowia lekarzy i lekarzy dentystów w łódzkiej OIL. Jeśli potrzebujesz pomocy – napisz: wojciech.pabjanczyk@oil.lodz.pl

Panaceum 4/2026

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.